Leżałam w łóżku i wpatrywałam się w sufit. Włosy wciąż miałam wilgotne po kąpieli, więc istniało duże prawdopodobieństwo, że poduszka będzie mi śmierdzieć.
Łazienki nie były takie złe jak myślałam, były sterylne, bez grzyba, ładne kabiny prysznicowe i każdy miał osobną półkę na ręcznik i kosmetyki. Zoe mnie ostrzegła, że chłopaków jest więcej niż dziewczyn, a ich łazienka jest mniejsza i, że czasami skradają się wieczorem by się odświeżyć jak nie ma u nich wolnych kabin, ale nie wiedziałam, że mówi na serio, więc prawie nie dostałam zawału kiedy szukałam wolnej kabiny i weszłam tam gdzie nie trzeba czego skutkiem było oglądanie nagiego Lee, ale wolałabym o tym zapomnieć.
Kiedy tak leżałam do pokoju weszła Zoe w samym ręczniku. Chyba mnie nie zauważyła, bo po prostu opuściła ręcznik ukazując przy tym linie pleców i pośladki.
Napięcie odwróciłam głowę i spojrzałam w okno.
Łazienki nie były takie złe jak myślałam, były sterylne, bez grzyba, ładne kabiny prysznicowe i każdy miał osobną półkę na ręcznik i kosmetyki. Zoe mnie ostrzegła, że chłopaków jest więcej niż dziewczyn, a ich łazienka jest mniejsza i, że czasami skradają się wieczorem by się odświeżyć jak nie ma u nich wolnych kabin, ale nie wiedziałam, że mówi na serio, więc prawie nie dostałam zawału kiedy szukałam wolnej kabiny i weszłam tam gdzie nie trzeba czego skutkiem było oglądanie nagiego Lee, ale wolałabym o tym zapomnieć.
Kiedy tak leżałam do pokoju weszła Zoe w samym ręczniku. Chyba mnie nie zauważyła, bo po prostu opuściła ręcznik ukazując przy tym linie pleców i pośladki.
Napięcie odwróciłam głowę i spojrzałam w okno.
-Jak cię to podnieca to możesz patrzyć- usłyszałam w jej głosie zabawę.
-Nie, chyba jednak wole chłopców- odpowiedziałam bez namysłu.
Materac ugiął się pod drugim ciężarem, a ja obróciłam się na drugi bok i spojrzałam na Zoe.
-Wychodzisz z nami? W sensie z Lee i paroma innymi znajomymi.
-Myślałam, że nie wolno opuszczać ośrodka po kolacji.
-Nie, chyba jednak wole chłopców- odpowiedziałam bez namysłu.
Materac ugiął się pod drugim ciężarem, a ja obróciłam się na drugi bok i spojrzałam na Zoe.
-Wychodzisz z nami? W sensie z Lee i paroma innymi znajomymi.
-Myślałam, że nie wolno opuszczać ośrodka po kolacji.
Bo nie wolno było, Fiona wyjaśniła mi, że po kolacji drzwi wejściowe zostają zamknięte, a cały budynek monitorują kamery. Kolejne rzeczy, które przybliżają to miejsce do więzienia.
-No nie wolno, ale w sumie razy w tygodniu wybieramy się do miasta w nocy na jakąś imprezkę czy coś.
Nie byłam co do tego przekonana, przecież mogą nas złapać, a kara nie będzie należeć do najmilszych, ale nie zostało mi nic do stracenia, nawet za grosz godności. Więc po zastanowieniu nie miałam wątpliwości i się zgodziłam, bo co mi się stanie? Zadzwonią do rodziców, których nie mam? Odeślą mnie do ośrodka wychowawczo-opiekuńczego w którym już jestem?
Wysuszyłam włosy i ubrałam to co zwykle czyli koszulę i spódniczkę.
-Ty tak serio?- odezwała się Zoe kiedy wyszłam z łazienki.
Spojrzałam w lustro naprzeciw i tylko wzruszyłam ramionami.
-Ty tak serio?- odezwała się Zoe kiedy wyszłam z łazienki.
Spojrzałam w lustro naprzeciw i tylko wzruszyłam ramionami.
-No proszę cię, wyglądasz jak byś się urwała z domu dla zakonnic- no tu musiałam przyznać jej racje.
Nim zdążyłam zauważyć dziewczyna grzebała mi w mojej torbie wyjęła czarne rurki i kopertę z której wystawały zielone papierki.
-Choler- spojrzała do koperty- Ile ty tego masz?
Miała takie oczy jak pięciolatka oglądająca sklep z lalkami.
-Choler- spojrzała do koperty- Ile ty tego masz?
Miała takie oczy jak pięciolatka oglądająca sklep z lalkami.
-Nieważne, oddaj- wyciągnęłam rękę po kopertę.
-Spoko, nie jestem złodziejką- oddała mi kopertę.- Weź sobie parę zielonych na piwo czy coś... a nie zapomniałam, pewnie nie pijesz.
-Spoko, nie jestem złodziejką- oddała mi kopertę.- Weź sobie parę zielonych na piwo czy coś... a nie zapomniałam, pewnie nie pijesz.
No w sumie nigdy nie piłam i nie miałam zamiaru, ale wylądowałam bez rodziny i chciałam o tym zapomnieć choćby na jedną noc.
-Pije- uśmiechnęłam się i wyciągnęłam sto dolarów z koperty.- Co ty robisz z moimi spodniami?
Zoe właśnie dziurawiła mi spodnie tępymi nożyczkami. Na szczęście wyglądałam w nich całkiem ładnie i podkreślały mi pośladki- jak stwierdziła współlokatorka, która pożyczyła mi później swoją koszulkę, która była trochę za duża, ale nie robiła ze mnie "grubasa".
Później wytłumaczyła mi plan i powiedziała, że mam cały czas iść za nią.
Zeszłyśmy po pierwszych schodach w dół, a następnie po kolejnych, aż w końcu dotarliśmy do drzwi ewakuacyjnych, które Lee otworzył za pomocą wsuwki. Poczułam się trochę jak w filmie akcji, jakbyśmy byli jakimiś włamywaczami. Co po części było prawdziwe tylko, że zamiast włamywać to wymykaliśmy się.
Łącznie ze mną było sześć osób. Ja, Lee, Zoe, jakaś dziewczyna z krótko obciętymi, czarnymi włosami i inna ruda o długich włosach. I szósta osoba, której twarzy nie widziałam, ale po sylwetce sugerowałam, że to chłopak.
Za drzwiami był betonowy tunel w którym było strasznie zimno więc mocniej otuliłam się płaszczem. Na końcu były drewniane schody, za każdym razem jak się stanęło na byle jakim stopniu to on zaskrzypiał i wydał dźwięk jak by zaczął się łamać. Na końcu Lee mocno uderzył w sufit, a drzwiczki otworzyły się tak mocno, że prawie wyrwały się z zawiasów.
Zoe wytłumaczyła mi wcześniej, że do miasta jest dwadzieścia minut drogi pieszo przez las, więc nie byłam zbytnio zaskoczona.
Budynek do którego weszliśmy był z czerwonej cegły, a wejście oświetlała lampa uliczna. Przed drzwiami stał masywny ochroniarz. Wpuścił wszystkich bez słowa, ale kiedy nadeszła moja kolej oblał mnie pot bo ochroniarz zamknął furtkę prze mną i poprosił o dokumenty, których oczywiście nie miałam.
Zoe szepnęła coś ochroniarzowi na ucho, a on pozwolił mi przejść przez bramkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz