Miałam wrażenie, że wszyscy się na mnie patrzą, że kiedy weszłam do środka wszyscy zamilkli i ich wzrok powędrował do mnie, ale to było tylko złudzenie, głupia myśl w mojej głowie, głupi strach, który nie pozwalał mi na pełną swobodę.
Pierwsze co zauważyłam była spora grupa ludzi- nastolatków siedzących w rogu przy barze. Potem spojrzałam na drewniany parkiet pełen ludzi i w tłumie spostrzegłam Zoe z rudowłosą dziewczyną. Tańczyły jakby były jednością, Ruda obejmowała Zoe w pasie, a moja współlokatorka kręciła biodrami ocierając się przy tym o uda drugiej dziewczyny. Wyglądało to trochę jak taniec erotyczny. Zauważyłam też, że chłopak przy barze przygląda się im jakby widział planetę zrobioną z cukru.
Powędrowałam szybkim krokiem do barku i usiadłam na krześle.
-Co podać?- spytał głośno barman.
-Coś mocnego, żeby zapomnieć chodź na chwile- uśmiechnęłam się i wyjęłam studolarówkę z tylnej kieszeni spodni.
-Już się robi.
Odwrócił się i znikną za blatem. Po paru sekundach przyniósł szklankę i limonkę.
-Do dna- podniosłam szklankę i upiłam parę łyków po czym zagryzłam limonką.- Jeszcze raz, aż nie wyczerpią mi się środki.
Oparłam jedną rękę o blat a drugą podparłam podbródek.
Siedziałam znudzona i zaspana na tyle, że muzyka była ledwie słyszalna. Mózg mówił "nie wolno", ale ciało sądziło coś innego i wypiłam do dna kolejnego drinka.
Jakiś czas potem, dosiadł się do mnie mężczyzna, około czterdziestki i postawił mi drinka.
Poczułam jak moje ciało przestaje funkcjonować, a umysł przestawia się na tryb uśpiony. Mężczyzna zamówił mi kolejnego drinka, a ja nie odmówiłam i wzięłam kolejnego łyka, tylko po to by przestać myśleć. Przestać się zastanawiać i po prostu się zabawić. Kiedy byłam na skraju wytrzymałości i zasypiałam, wybudził mnie donośny głos.
-Maleńka chyba pora zabrać cię do domu- odwróciłam głowę w jego stronę i padłam na bar.
-Tak, poproszę- podniosłam rękę i upiłam kolejny łyk i wstałam.
-Zawiozę cię, dobrze?- poczułam jak ręka mężczyzny dotyka mojej tali i schodzi coraz niżej i niżej, aż w końcu dotarła do posladków.
W odpowiedzi pokiwałam głową i ruszyłam w stronę drzwi.
Przy wyjściu miałam odruchy wymiotne, a potem tak jakby ktoś wsadzał mi drut kolczasty do gardła.
Na parkingu podeszliśmy do jakiegoś auta i usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi, a po tym nieznajomy głos.
-Ona nigdzie nie idzie, przynajmniej nie z tobą.
Uszły ze mnie ostatnie oznaki siły i upadłam na żwir. Lepka maź spłynęła mi po polikach, a potem zrobiło mi się czarno przed oczyma i zemdlałam.
-Maleńka chyba pora zabrać cię do domu- odwróciłam głowę w jego stronę i padłam na bar.
-Tak, poproszę- podniosłam rękę i upiłam kolejny łyk i wstałam.
-Zawiozę cię, dobrze?- poczułam jak ręka mężczyzny dotyka mojej tali i schodzi coraz niżej i niżej, aż w końcu dotarła do posladków.
W odpowiedzi pokiwałam głową i ruszyłam w stronę drzwi.
Przy wyjściu miałam odruchy wymiotne, a potem tak jakby ktoś wsadzał mi drut kolczasty do gardła.
Na parkingu podeszliśmy do jakiegoś auta i usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi, a po tym nieznajomy głos.
-Ona nigdzie nie idzie, przynajmniej nie z tobą.
Uszły ze mnie ostatnie oznaki siły i upadłam na żwir. Lepka maź spłynęła mi po polikach, a potem zrobiło mi się czarno przed oczyma i zemdlałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz